sobota, 4 czerwca 2016

#1 Tron

          Katrina, 17-letnia księżniczka. Jest pół sierotą, jej matka zmarła tuż po porodzie. Ojciec bardzo ją kocha i jest w stanie oddać za nią życie. Odwaga, to jej drugiej imię. Mimo iż jest następczynią tronu i powinna być wzorem damy dworu jest wzorem dla każdego rycerza w armii. Pokonywała już najlepszych.

           Tego dnia Katrina wstała jak każdego ranka o godzinie ósmej. Nie czekała na służącą, gdyż już pięć lat wcześniej zażyczyła sobie by ta do niej nie przychodziła gdy nie ma żadnej uroczystości. Chciała być samodzielna. Szybko przebrała się w strój sportowy, uczesała się i zeszła do jadalni by się posilić. O dziwo gdy weszła śniadanie już czekało. Zawsze musiała zaczekać kilka minut. Zdziwiła się, ale stwierdziła, że tym razem wolniej się ubierała. Dziwnym trafem jej ojca nie było przy stole jak codziennie. No nic. Szybko zjadła posiłek i wyszła z zamku. Wzięła swojego czarnego ogiera, Cano i popędziła na pole ćwiczeń. Ćwiczyła, nie zważając na to że z większością broni radzi sobie doskonale. Zna wszystkie taktyki co do używania miecza, a strzelając z łuku prawie nigdy nie chybia.
           Dziewczyna doszła na pole do ćwiczeń, ale zamiast swojego trenera (który zresztą jest znudzony nauczaniem jej) zobaczyła jednego z żołnierzy, Dantena.
-Witaj, księżniczko!
-Witaj. Czemu generał nie przyszedł?
-Oprócz tego, że jest znudzony nauczaniem cie i mu się nie chciało to raczej nie.-zaśmiał się żołnierz- A tak na poważnie, to kazał mi przekazać tobie ten liścik.-wręczył ci karteczkę na której było napisane:
    Księżniczko!
Wybacz, że nie przyjdę dziś na ćwiczenia, ale król wezwał mnie do siebie. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza, ale podpowiem, że powinnaś poćwiczyć rzucanie nożami i walkę sztyletami, bo to ci idzie gorzej.
        Powodzenia
              Generał
-Dziękuję ci, Dantenie.
-Nie ma za co, księżniczko.
-Katrino.
-A więc wybacz, Katrino, ale muszę już iść.
-Żegnaj.
           Tuż po tym jak Danten odszedł zaczęła ostro ćwiczyć, szło jej coraz lepiej. Nie chciała przestawać, ale zaczęła się robić głodna, gdyż ćwiczyła już przez cztery godziny. Skierowała się w stronę zamku. Jechała na Cano przez kilka minut. Nagle w oddali zauważyła sylwetkę swojego przyjaciela z dzieciństwa. Jechał na koniach razem ze swoją świtą. Szybko podjechała do niego.
-Witaj, Daniel.
-Yyy... Witaj, Katrino. Nie spodziewałem się ciebie o takiej porze tutaj. Nie powinnaś ćwiczyć?-rzekł zdziwiony chłopak
-Zrobiłam się głodna. Co cię sprowadza do królestwa, książę?-powiedziała z uśmiechem
-Mam pilną sprawę do twojego ojca.
-Rozumiem. Żegnaj, może się jeszcze spotkamy.
           Podjechała pod tylne drzwi do jadalni, zsiadła z ogiera i weszła do środka. Szybko zjadła coś lekkiego i wróciła na pole treningowe. Ćwiczyła do godziny osiemnastej, stwierdziła, że idzie jej coraz lepiej. Jechała w stronę zamku bardzo wolno. Z oddali widziała światła bijące z sali balowej. Dojeżdżając do centrum królestwa, myślała nad tym którą drogą ma wjechać do zamku. Ostateczne postanowiła, że za bardzo jest ciekawa co się dzieje w sali balowej i wejdzie drzwiami głównymi.
Stojąc przed wrotami ostatni raz pomyślała o tym jak wielka jest jej ciekawość. Rzekła do żołnierzy by otworzyli wrota. Oni bez trudu we czwórkę otworzyli na tyle by księżniczka mogła wejść i zamknęli.
           Katrina nie mogła uwierzyć w to co widzi. W sali roiło się od gości, wszyscy mieli wzrok skierowany w jej stronę.
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KATRINO! ŻYJ 100 LAT!-słysząc te słowa dziewczyna przypomniała sobie, że tego dnia-dwudziestego trzeciego sierpnia obchodzi swoje urodziny.
           Z szerokim uśmiechem na twarzy szybko wyszukała wzrokiem swojego ojca i do niego podeszła.
-To ty to zaplanowałeś?-spytała, mimo że znała już odpowiedź
-Może ja, a może nie.-odpowiedział ci radośnie król, Katrina dając upust swym emocjom mocno przytuliła ojca, a ten odwzajemnił uścisk-Wszystkiego najlepszego skarbie. Są tutaj wszyscy twoi znajomi.
          
I tak zaczął się bal z okazji urodzin księżniczki. Katrina dużo tańczyła, rozmawiała z gośćmi, ale też otrzymała wiele prezentów. W pewnym momencie do Katriny podszedł ojciec i wziął ją do innej sali na „poważną” rozmowę. Dziewczyna wiedziała, że ta rozmowa nigdy taka nie była, ale poszła z ojcem, bo widziała, że zaczął się denerwować a tego nie chciała.
-Katrino, to rozmowa nie będzie należała do normalnych. Widzisz... czas mnie nie oszczędza, za niedługo będziesz musiała przejąć po mnie tron.
-Nie mów tak! Proszę. Nigdzie nie odejdziesz!-krzyczała wystraszona, nie chciała stracić ojca.
-Nie da się uciec przed nieuniknionym dziecko. Czas byś pomyślała nad małżeństwem, mam już pomysł na wybór odpowiedniego męża i następcy.
-A więc słucham.-mówiła spokojnie
-Będą zawody, konkurencje wymyślisz ty. W każdej konkurencji będziesz odrzucała kilka kandydatów, osoba która ci się najbardziej spodoba i przejdzie wszystkie konkurencje wygra i wyjdzie za ciebie za mąż...

%

Oto pierwsze opowiadanie ogólnie i pierwsze opowiadanie z pierwszej serii na tym blogu. Mam nadzieję, że ta seria się spodoba.

piątek, 3 czerwca 2016

Witajcie :)

Hejo!
To jest mój pierwszy blog. Mam nadzieje, że nie wyjdzie tak źle. Jak mówi tytuł jest to blog na którym będzie wiele opowiadań, będą one tworzyć serie. Tematy będą różne, a jeżeli będzie to czytało więcej osób będziecie mogli czasami decydować o czym ma być opowiadanie.